Jedzonko i przemyślenia o nim i nie tylko.
RSS
piątek, 07 stycznia 2011

Kupiłam mrożony szpinak z myślą o jakimś dietetycznym daniu, bo jak to spora część kobiet staram się trochę odchudzić. Co prawda zjedzenie dziś już wielkiej buły z wędlinką i warzywami, do tego naleśnika z serem [wiadmo - z cukrem!] nie było jakoś wielce dietetyczne no ale mając szpinak musiałam go wykorzystać. Zatem zrobiłam dwie rzeczy,totalnie nieskomplikowane: pomidora faszerowanego szpinakiem i naleśnika ze szpinakiem.

Pomidor faszerowany szpinakiem

SKŁADNIKI:

  • szpinak mrożony - parę łyżek
  • pomidor,jeden,świeży, cały,umyty
  • chrzan w słoiku np.Motyla ok.2 łyżeczki
  • ząbek czosnku

Pomidora przekroiłam ok 0,7 cm od góry, wyjęłam środek. Łyżkę rozmrożonego szpinaku włożyłam do pomidora, następnie łyżeczkę chrzanku i przeciśnięty przez praskę czosnek,wymieszałam,dodałam troszkę szpinaku i znów wymieszałam,dopełniłam szpinakiem do końca. Wstawiłam na "trochę" [z 20 minut] do gorącego [ok.180°C] piekarnika,tak,żeby pomidor puścił w środku rochę soku. Jak wystygło położyłam kleksik z chrzanu i ciut koperku.

"Danie" wyglądało tak :

Pomidor faszerowany szpinakiem

 

Kolejna rzecz była chyba jeszcze prostsza [mając już gotowego naleśnika]

Naleśnik ze szpinakiem

SKŁADNIKI:

  • szpinak mrożony - kilka łyżek
  • naleśnik
  • ząbek czosnku
  • chrzan ze słoika

No to co ? Kładziemy naleśniora na talerzyk [ja,żeby było dietetyczniej odcisnęłam z niego tłuszczyk,który w siebie wchłonął przy smażeniu, na ręcznikach papierowych], na jednej połowie nakładamy kilika łyżek szpinaku [ ja kładłam spoooro], następnie czosnek,tym razem, w odróżnieniu od czosnku w farszu pomidorowego, nie przeciskałam go przez praskę,a pokroiłam na plasterki i położyłam na połowie połowy posmarowanej szpinakiem. Złożyłam dwa razy tak, by był ćwiartkowy wycinek koła, podgrzałam w mikrofali,30s. Na koniec klasycznie,kleksik z chrzanu i do brzusia !  : )

A oto mój naleśnik:

Naleśnik ze szpinakiem

sobota, 01 stycznia 2011

Powiem krótko,bo plan pierwszeo wpisu był taki,że miał on być obszerny,tłumaczący, co chcę tu zamieścić,co planuję zrobić,a czego nie robić,zarówno w sferze kuchni jak i w życiu w ogóle. Jednak niepotrzebnie. Zachowam szczegóły dla siebie,a blog? Jak coś mi w kuchni wyjdzie czy to w wyniku zainspirowania się czyimś przepisem,zdjęciem potrawy czy też podczas eksperymentow,łączenia składników w mój wymyślony sposób itp, to pstryknę zdjęcie moim rozwalonym aparatem i podzielę się przepisem. To tyle. Jeśli będę miała w głowie myśl,uważaną przeze mnie za wartą przekazania jej innym,to przekażę ją tu. W razie wewnętrznych problemów raczej postaram się nimi nikogo tu z Was nie męczyć. Dziękuję za uwagę. : )